Don't you fret, Monsieur Marius.

Blog różnych treści, mniej lub bardziej nieistotnych.

niedziela, 30 grudnia 2012

Dziwnie.
Doskonale pamiętam co pisałam, czego chciałam rok temu.
Jak to się stało że przez ten rok wszystko w co wierzyłam kiedykolwiek uległo wywróceniu, pomieszaniu zburzeniu?
Bezpieczniej było jednak chyba żyć przeszłością. To stanowiło jakieś oparcie, stabilne, solidne. Głupiej gęsi chciało się wyrwać... To i głupia gęś miała.
Ale nie jest chyba źle...

Nie mam pojęcia co będzie dalej. Wierzę tylko, całą sobą, że będzie dobrze.

2013? Proszę tylko o jedno.



The child is grown
The dream is gone
And I have become comfortably numb.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz