Don't you fret, Monsieur Marius.

Blog różnych treści, mniej lub bardziej nieistotnych.

poniedziałek, 3 marca 2014

Czyżby chwilowy przebyłysk mądrości?

Po kilkunastominutowym kryzysie pod tytułem "buuniktmnienieceniinieszanujeiwogólemusibyćzemnącośnietak" przypomniałam sobie, że przecież jest osoba, która zachowuje się wobec mnie lojalnie. Podobnie jak też są osoby, dla których jestem kimś ważnym. I uświadomiłam sobie, że jak chcę, to mogę się z tymi ludźmi spotkać i porozmawiać. Że wcale nie muszę siedzieć zagrzebana w ten dziwny stosik chorych relacji międzyludzkich.
Ponoć trzeba cenić momenty, a w tym właśnie momencie któy trwa teraz czuję, że może zasługuję i jestem w stanie mieć normalne, niepatologicze relacje z innymi ludźmi. I mimo to że siedzę w nieomal ciemnościach, bo w dużej lampie poszła mi żarówka, a jestem zbyt leniwa, żeby iść teraz po nową do sklepu i posługuję się lampką nocną, to świat wydaje mi się jakoś jaśniejszy niż wczoraj.

A dokładnie tydzień temu Staszek Ignaszek obchodził 129 urodziny.
Wszystkiego najlepszego, Staszku Ignaszku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz