Don't you fret, Monsieur Marius.

Blog różnych treści, mniej lub bardziej nieistotnych.

wtorek, 30 kwietnia 2013

mątwa?

Chciałabym tak bardzo móc powiedzieć coś o sobie. Co cieszy, co bawi, co smuci, co kocham.
Czy to ma jeszcze jakieś znaczenie?

Chciałabym być jedną z tych osób, które czarują niewymuszenie swoją osobowością, przyciągając do siebie innych.

A tak? Jestem ja. Ja i czasem Stanisław (ostatnio rzadko, nie mam czasu jakoś, potwór matury się panoszy niczym zaraza)

Po Stanisławie zostaje coś o srebrzystych polach, coś o kłamstwach i bachanalii fałszu, coś o tym, że dobrze jest i o skomplikowanym, umetafizycznionym masochiście. Czasem przewinie się tytan, demoniczna kobieta i Imię. KORBOWA.

Trochę chęci, trochę literatury, ale nie tyle by nazwać się inteligentem, trochę filmu, ale jeszcze nie nazbyt dziwnego, ambicji dość spora dawka i ogromna ilość muzyki. A to wszystko w oparach absurdu i kompletnego braku logiki.

ECCE HOMO, ECCE ME.

A no tak, łacina trochę liźnięta też.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz