Don't you fret, Monsieur Marius.

Blog różnych treści, mniej lub bardziej nieistotnych.

niedziela, 11 września 2011

I will survive.

Zadziwiające jest jak tak prozaiczna rzecz jak mycie głowy potrafi tyle zmienić.
W ciągu czterech minut i dwudziestu jeden sekund z roztrzęsionego czegoś wróciłam do zrównoważonej spokojnej osoby.

Piątek to był dobry dzień.
Okazało się, że są jeszcze rzeczy, które jestem w stanie naprawić.

Dziś nie jest dobry dzień.

Wiem tylko, że muszę się zmienić. Co z tego, że czytałam Kafkę? Co z tego, że umiem cytować Witkiewicza?  Może i mam fascynującą osobowość, ale co z tego, skoro nikt nie chce jej odkryć?
  Moi znajomi mówią, że nie jestem nijaka. Ale robią to z uprzejmości. Moja nijakość i nieciekawość przykrywa moje być może fascynujące wnętrze. Muszę się zmienić. Uzewnętrznić. Już wiem czego chcę.

Jestem nikim. Ale przynajmniej już wiem kim będę.
I tak mi dopomóż, Lennonie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz