Don't you fret, Monsieur Marius.

Blog różnych treści, mniej lub bardziej nieistotnych.

sobota, 21 lipca 2012

No time for losers.

Olśnienie przyszło nagle, niespodziewanie. Wyłoniło się z kłębów innych myśli, pragnień, próśb, możliwości.
To takie dziwne, dwie rzeczy które jeszcze wczoraj niszczyły wszystko, teraz stały się podstawą nowego wszystkiego.
Być może stworzyłam iluzję największą ze wszystkich, może nie, w tym momencie mnie to nie obchodzi.
Wszystko powoli nabierało sensu, by teraz być go pełnym.
Piękno i sens wirują wkoło.
Pan grający na harmonijce idący z naprzeciw (ostatnia rzecz, jakiej bym się spodziewała kiedykolwiek), miejscowy szalony wpatrujący się w swoje paznokcie, pan w czapce upodabniajacej go do Murzyna, czerwony czajniczek na zielonym parapecie.
Nawet jeśli to nieprawda, to i tak jest pięknie.
Now's the only time I know.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz