Obudziła się niespodziewanie we mnie ogromna potrzeba tego, by być kochaną.
Tak, wiem, jestem monotematyczna.
Ale chyba nie umiem pisać o tym co dobre.
Dzisiaj znowu miałam okazję wyrwać się ze szklanego klosza. Może się coś ruszyło, może nie, czas pokaże. I miło było.
Dom Rożka jest piękny. Tylko dlaczego zamiast zwykłej, niewinnej myśli że chciałabym tam mieszkać, w mojej chorej głowie musiała się narodzić ta, że chciałabym tam mieszkać Z NIM? I samo mieszkanie tam i mieszkanie z nim są koncepcjami conajmniej mało realnymi. Choć może jeśli będę kiedyś bardzo bogata, to kupię ten dom.
Miłości przecież i tak nie zdołam kupić.
Po raz pierwszy od długiego czasu poczułam, że mój własny, prywatny raj nie musi być we Francji. Może sie znajdować niedaleko mojego domu, według Google Maps 41,1 km.
Tam uważałam, że jestem piękna. Tam czułam to cudowne artystyczne uniesienio-poruszenie.
Niby obce, ale jednak przyjazne mury.
Może moim przeznaczeniem nie jest miłość. Powinnam zatracić się w sztuce. Jak Rożek.
Jesteś tak piękna, delikatna, słodka, w tym co piszesz tutaj.
OdpowiedzUsuńJak nie ja :p
OdpowiedzUsuń