Don't you fret, Monsieur Marius.

Blog różnych treści, mniej lub bardziej nieistotnych.

czwartek, 1 grudnia 2011

Godzina radości

I tak oto zupełnie niespodziewanie zakradł się tu grudzień. Właściwie się go nie spodziewałam. I o dziwo nie widzę jakiejś większej różnicy pomiędzy światem listopadowym a światem grudniowym. Może to przez ten brak śniegu. Albo przez to że chyba po raz pierwszy w życiu nie dostałam magicznego kalendarza adwentowego. W sumie nie dziwię sie babci, że mi go nie kupiła, gdzieżby, takiej dużej pannie?
Właśnie. Jeszcze jeden aspekt wszechogarniającej grudniowości. Za siedemnaście dni moje urodziny. Siedemnaste. Siedemnastego. Miło.
Napisał. Wcale nie jest mi z tego powodu jakoś milej, wcale. Nie, nie Ten-o-którym-marzę-żeby-napisał.
Starzeję się. Już niemalże namacalnie czuję zmarszczki ryjące się w moim młodym czole. Choć niewątpliwie pocieszającym jest fakt, że gdy moi rówieśnicy będą obchodzić pierwsze osiemnastki ja będę świerzo jeszcze siedemnastoletnia. Uroki bycia z drugiej połowy grudnia.
Po raz pierwszy chyba odczuwam to przyjemne mrowienie na myśl o urodzinach. No ale jakby nie patrząc zapowiadają się naprawdę miło. Posen Wilkommen.
Ale przed tym jeszcze Warschau wilkommen. Szczerze mówiąc wolałabym zdecydowanie jechać jeszcze raz na moje kochane Les Mis, ale darowanemu Metru nie zagląda się w zęby. (Będę dzielną dziewczynką i przeżyję obecność tam kilku istot.) Podejrzewam że będę tak naładowana pozytywną energią i radością ze zbliżającego się siedemnastego, że nie będzie mnie obchodzić kto z kim i dlaczego.
Choroba spowodowała straszne zmiany w moim mózgu. Stwierdziłam, że jestem piękna i twierdzę tak nadal.

1 komentarz:

  1. To prawda, już zaczął się grudzień a ja mogę jeszcze chodzić w trampkach ;). Też jestem z drugiej połowy grudnia a dokładnie z 26 ;>, wiem co to za uczucie być zawsze najmłodszą w gronie rówieśników. W ten grudzień będą moje 16 urodziny, a 17 na pewno złożę Ci życzenia ^^.

    OdpowiedzUsuń