To słowo najlepiej opisuje moje całe życie. Zawsze chcę tego co niemożliwe jest.
Chciałabym być kimś wielkim. Ekscentrykiem, jak Salvador Dali lub Andy Warhol. Lubię taplać się w grotesce, jednak nie mogę z pełną świadomością słów mówić: uwielbiam groteskę. Jestem zbyt głupia by ją zrozumieć, nie należę do tego elitarnego grona ludzi wystarczająco inteligentnych. Ponoć mam talent literacki. Są jednak ludzie wokoło mnie którzy ten talent autentycznie mają, którzy byliby zdolni do groteski, gdyby chcieli. Moje starania to jednynie żałosne próby nikogo z ambicjami wielkości Empire State Building.
Chciałabym być kimś. Jakąś konkretną personą.
"Co by dał, aby być z czystym sumieniem homoseksualistą, artystą, kokainistą - w ogóle jakimś "istą", wszystko jedno jakim - nawet sportsmenom zazdrościł manii sportowej. A był tylko skomplikowanym umetafizycznionym masochistą"
Witkacy, on był Kimś, indywidualistą. Był na tyle Kimś, by fascynować innych, chociażby mnie. Może istnieje coś takiego jak przeznaczenie do bycia wyjątkowym. Dziwność Dalego, Warhola, Witkacego, Gombrowicza budziła fascynację, moja budzi poirytowanie, politowanie i śmieszność.Chciałoby się być kimś ważnym, przyciągającym. Ale trzeba znać swoje miejsce we wszechświecie. Wieczna nagroda pocieszenia nie stanie się główną, choćby nie wiadomo jak by chciała.
Towar drugiej jakości, Ni to się z tym świetnie bawić, ni to nic. Szara bezwartociowa masa. Jedna wielka chodząca niespełniona ambicja.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz