"Zwyczajna
(młoda) twarz, niezakłócona, przekorna trochę, przyjazna, taka od gryzienia
ołówków w zębach, czy od gry w piłkę nożną, gry w bilard, a kołnierz marynarki
zachodził na kołnierz koszuli, kark był opalony. A przecież serce mi biło. I
ział boskością będąc czymś przepysznie urzekającym i ujmującym w pustce
bezmiernej tej nocy, źródłem ciepła i światła oddychającego. Łaska. Cud
niepojęty: dlaczego nieważność ta stała się ważna?"
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz