Don't you fret, Monsieur Marius.

Blog różnych treści, mniej lub bardziej nieistotnych.

niedziela, 24 czerwca 2012

"Zwyczajna (młoda) twarz, niezakłócona, przekorna trochę, przyjazna, taka od gryzienia ołówków w zębach, czy od gry w piłkę nożną, gry w bilard, a kołnierz marynarki zachodził na kołnierz koszuli, kark był opalony. A przecież serce mi biło. I ział boskością będąc czymś przepysznie urzekającym i ujmującym w pustce bezmiernej tej nocy, źródłem ciepła i światła oddychającego. Łaska. Cud niepojęty: dlaczego nieważność ta stała się ważna?"

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz