Radosną pisaninę czas zacząć.
Kropka to najlepszy tytuł w momentach gdy nie ma się kompletnie na niego pomysłu. Jest prosty i idealnie kamufluje pustkę hulającą w głowie. A nuż przez tę kropkę autor chciał podkreślić koniec etapu w życiu? Może ta kropka jest niczym kamień symbolizujący problemy przygniatające piszącego? Albo niemy apel lub protest przeciw niewypowiedzianemu?
Nie teraz i nie tu. Ta ładna i okrągła kropka ukazuje brak pomysłu.
Bestialsko napadł mnie imperatyw do pisania. Teoretyczne to dobrze, ale niestety nie do tego co trzeba. Na myśl o 250-cio słownej recenzju z angielskiego mimowolnie wywracam oczami i mamroczę "srenzja-recenzja"
Sensu chyba tu nie będzie, jak zwykle zresztą. Nie wydaje mi się że jestem w stanie logicznie i ładnie ubrać w słowa cokolwiek, ale przynajmniej umiem przyznać się do jednego: jestem grafomanką. Trudno.
Pisanie dla pisania też może być przyjemne. Nie wiem jak dla czytelnika, dla mnie tak. Takie tam, radosne marnotrawienie słów, pani P. nie byłaby ze mnie dumna. Szczególnie, że mogłabym je zużyć na analizę "Rozbierania Justyny".
Na dziwny wypadek, gdyby ktoś tu trafił, popromuję tu trochę coś co mi się podoba:
O, właśnie to.Na prawdę dobry, serial, warto poświęcić te 10 godzin. Jak nie jestem pasjonatką kryminałów, to to mnie wciągnęło bardziej niż niejeden twór pełen krwi, seksu i intryg.
(Drugim takim kryminałem było "Milczenie owiec". Ale tam był Hannibal Lecter, więc się nie liczy)
I jeszcze piosenka:
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz