Nagle zchciało mi się wrzeszczeć. Jestem zbyt pełna tego, czego pragnę, by się stało, ale jednak czego nigdy nie będzie. Myślałam, że uspokoiłam się na tyle, by nie myśleć o tym non stop, ale jednak nie. Po momencie euforii i beztroski zawsze musi przyjść także taki moment. Tej nieopisywalnej pustki, niewypowiedzianej tęsknoty, tej możliwości, która jest tylko pragnieniem.
Chciałabym. O tak, jak bardzo chciałabym. Niestety "oh, baby, baby, it's a wild world". I tu chcieć nie zawsze znaczy móc.
Przykre.
OOOO... :)
OdpowiedzUsuńhm?
Usuń