Don't you fret, Monsieur Marius.

Blog różnych treści, mniej lub bardziej nieistotnych.

piątek, 8 czerwca 2012

Nihil novi.

Nagle zchciało mi się wrzeszczeć. Jestem zbyt pełna tego, czego pragnę, by się stało, ale jednak czego nigdy nie będzie. Myślałam, że uspokoiłam się na tyle, by nie myśleć o tym non stop, ale jednak nie. Po momencie euforii i beztroski zawsze musi przyjść także taki moment. Tej nieopisywalnej pustki, niewypowiedzianej tęsknoty, tej możliwości, która jest tylko pragnieniem.
Chciałabym. O tak, jak bardzo chciałabym. Niestety "oh, baby, baby, it's a wild world". I tu chcieć nie zawsze znaczy móc.
Przykre.

2 komentarze: