Don't you fret, Monsieur Marius.

Blog różnych treści, mniej lub bardziej nieistotnych.

niedziela, 2 października 2011

Ecce ignavus.

Chciałabym. To słowo idealnie oddaje sens mojego istnienia.
Chciałabym wierzyć jeszcze, że coś takiego jak Ty i ja może zaistnieć. Ale jesteś zbyt piękny, piękny niczym grecki posąg. Piękny i Bestia - doprawdy, to byłoby zabawne. Życie to nie jest bajka - gdybyś mnie pocałował wcale nie stałabym się godna Ciebie. Nie mam żadnej magicznej róży. 
"Quand on te voit sur ta monture
Quelle allure et quelle stature
Un vrai modèle de droiture
Une force de la nature
Ou bien n'es-tu qu'une raclure
Un animal de luxure
Qui court à l'aventure ?
 Y a-t-il un coeur sous ton armure ?"
Chciałabym "się ogarnąć". Porzucić precz prokrastynację. Powinnam właśnie pisać wypracowanie z angielskiego. Takie na 250 słów. Albo przepisywać notatkę z fizyki. Pouczyć na niemca też by nie zaszkodziło.
Chciałabym nie być tchórzem. Chciałabym nie bać się ryzyka. Nie umiem nic zmienić, mimo że teraz nie jest dobrze. Mówię sobie "W przyszłości będzie lepiej". Nie będzie, jeśli się nie ruszę. Muszę się w końcu ruszyć.
Słowa są trywialne. Nie umiem się wyrazić. Chyba już nic poza zionącą pustką i tęsknotą, która ma nigdy się nie spełnić nie czuję.

All I ever wanted, all I ever needed, is HE in my arms.


1 komentarz:

  1. Powtarzam. Ładnie piszesz. A przez Twojego bloga, od wczoraj chodzi mi po głowie słowo "fret".

    OdpowiedzUsuń