Don't you fret, Monsieur Marius.

Blog różnych treści, mniej lub bardziej nieistotnych.

piątek, 28 października 2011

Who can love you?

Pewna zmiana już nastąpiła. Wizualna, bo wizualna, ale zawsze.
(Zostałam nawet porównana do Nicole Scherzinger (wtf?). Osobiście jestem zdania, iż przypominam bardziej Nosferatu (Phantom der Nacht) z włosami, ale najwyraźniej się nie znam)
Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, w halloween będę chodzić po ulicach wraz z N. wymalowana tak, by nadać swej twarzy jeszcze bardziej upiorny wygląd. Siać mrok będziem
Mimo wszystko jest dobrze. Dziwi mnie to, szczególnie, że po raz pierwszy chyba cieszę się z tego, co przez ostatnie ok.3 lata uważałam za swoje przekleństwo. Dziwne.
Czuję, że będzie dobrze. Czuję, że jestem blisko osiągnięcia swojego celu. A przynajmniej się do niego zbliżam. (I to jest piękne!)
Jutro być może Baszta z J. Też będzie pięknie


I won't give up. Będę czekać, choćby miało być wiele i wielu innych i miałyby minąć długie lata. Poczekam. Czekałam, nieświadomie bo nieświadomie, ale i tak długo, co to dla mnie kilka lat więcej?
Who can love you more than I?

1 komentarz: